CK
Eksport/Import

Sprawdzanie kontrahenta z Chin bez wyjazdu

Autor Marek Krasiński, Managing Partner·5 stycznia 2025·6 min czytania

Wielu przedsiębiorców z Łodzi i okolic traci pieniądze, bo ufają ładnej stronie internetowej na Alibabie. W Consilium Krasiński widzieliśmy już 34 przypadki, gdzie 'wielka fabryka' okazała się pokojem w bloku. Ten tekst pokazuje, jak samodzielnie sprawdzić papiery dostawcy, zanim wyślesz pierwszą złotówkę zaliczki.

Klucz do wszystkiego: Licencja biznesowa

Każda legalnie działająca firma w Chinach posiada dokument o nazwie Yingye Zhizhao. To ich odpowiednik naszego odpisu z KRS. Najważniejszy na tym papierze jest 18-cyfrowy kod kredytowy. Jeśli chiński handlowiec wykręca się od wysłania skanu tego dokumentu w wysokiej rozdzielczości, przerwij rozmowę natychmiast. Prawdziwy producent ma ten dokument pod ręką i nie robi z niego tajemnicy. W lipcu 2024 roku pomagaliśmy klientowi z Pabianic, który dostał licencję ze starym, 15-cyfrowym numerem. Okazało się, że firma została wykreślona z rejestru dwa lata wcześniej, a oszust po prostu używał starego druku.

Gdy już masz skan, spójrz na czerwoną pieczątkę. W Chinach pieczątka jest ważniejsza niż podpis dyrektora. Musi być okrągła, z pięcioramienną gwiazdą na środku i nazwą firmy napisaną po chińsku. Jeśli widzisz tam napisy po angielsku, to jest to pieczątka przygotowana pod turystów lub naiwnych importerów. Porównaj nazwę z pieczątki z nazwą na koncie bankowym. Te dwa wpisy muszą się zgadzać co do jednego znaku. Mówimy jak jest: jeśli pieniądze mają iść na konto firmy o innej nazwie niż ta na licencji, to Twoje ryzyko utraty gotówki rośnie do niemal stu procent.

Pieczątka w Chinach jest ważniejsza niż podpis. Jeśli nie ma na niej chińskich znaków i gwiazdy, masz problem.

Rządowa baza danych NECIS

Chiński rząd prowadzi system NECIS, gdzie można sprawdzić każdą firmę po jej numerze. Strona jest po chińsku, ale przeglądarka Chrome radzi sobie z tłumaczeniem na tyle dobrze, by odczytać status firmy. Szukaj słowa 'Zaiye', co oznacza, że firma faktycznie działa. W marcu 2024 roku sprawdzaliśmy dla klienta rzekomego dostawcę części do maszyn szwalniczych. W systemie figurował status 'Yizhu xiao', czyli firma w likwidacji. Dzięki temu prostemu sprawdzeniu, które zajęło nam 14 minut, klient uniknął przelania 14 300 dolarów na konto widmo.

Zwróć uwagę na kapitał zakładowy (Registered Capital). W Chinach to kwota, którą właściciele deklarują wnieść do firmy. Jeśli fabryka twierdzi, że produkuje ciężki sprzęt, a jej kapitał to 50 000 RMB (około 28 000 PLN), to coś tu nie gra. Prawdziwe zakłady produkcyjne mają ten kapitał na poziomie kilku milionów juanów. Siedzimy z Tobą przy stole i podpowiadamy: nie szukaj gigantów, ale szukaj firm, których majątek pasuje do skali Twojego zamówienia. Mały warsztat nie obsłuży kontraktu na 11 ton stali w dwa tygodnie.

Rządowa baza danych NECIS

Weryfikacja konta bankowego

Zasada jest twarda: płacisz tylko na konto firmowe w Chinach kontynentalnych. Unikaj kont w Hongkongu, jeśli firma ma siedzibę w Shenzhen lub Ningbo. Konta w HK (tzw. offshore) są bardzo często wykorzystywane przez pośredników, którzy nie biorą żadnej odpowiedzialności za towar. W Consilium Krasiński zawsze sprawdzamy nazwę banku. Prawdziwa fabryka korzysta z dużych graczy jak Bank of China czy ICBC. Jeśli dostajesz fakturę proforma, gdzie odbiorcą jest 'Trade Logistics Limited' zamiast nazwy fabryki, to znaczy, że kupujesz od handlarza, a nie od producenta.

W zeszłym kwartale odradziliśmy jednemu z naszych partnerów przelew na konto w banku rolniczym w małej prowincji. Okazało się, że konto należało do osoby prywatnej, a nie do firmy. To klasyczna pułapka. Pamiętaj, że odzyskanie pieniędzy z Chin jest praktycznie niemożliwe bez procesu, który kosztuje więcej niż samo zamówienie. Twarde fakty, nie obietnice: jedynym sposobem na bezpieczeństwo jest weryfikacja danych przed kliknięciem przycisku 'Wyślij przelew' w Twoim banku w Łodzi.

Płacisz tylko na konto firmowe w Chinach kontynentalnych. Unikaj kont offshore w Hongkongu.

Certyfikaty to nie wszystko

Dostawcy uwielbiają wysyłać certyfikaty CE, ISO czy TUV. Niestety, w Chinach kupno podrobionego certyfikatu ISO trwa 2 dni i kosztuje około 450 dolarów. Zamiast wierzyć w ładny obrazek, wejdź na stronę jednostki certyfikującej i wpisz numer dokumentu. Jeśli certyfikat jest wystawiony przez egzotyczną firmę z Włoch lub Turcji, której nie możesz znaleźć w Google, potraktuj go jako nieistniejący. W 2023 roku weryfikowaliśmy 47 certyfikatów dla importera elektroniki. Tylko 12 z nich było autentycznych i aktywnych.

Dobrą metodą jest poproszenie o raport z audytu przeprowadzonego przez firmy trzecie, jak SGS czy Intertek. Takie raporty mają zazwyczaj od 18 do 35 stron i zawierają zdjęcia hali produkcyjnej, toalet, a nawet stołówki. Jeśli fabryka ma taki raport z ostatnich 11 miesięcy, Twoje ryzyko spada drastycznie. Sprawdzamy umowy i wiemy, że rzetelny dostawca chętnie dzieli się taką dokumentacją, bo sam zapłacił za jej przygotowanie, by przyciągnąć poważnych klientów z Europy.

Test połączenia wideo

Najprostsza i najtańsza metoda to rozmowa wideo przez WeChat lub WhatsApp. Poproś handlowca, by przeszedł się z telefonem po hali produkcyjnej i pokazał tabliczkę z nazwą firmy przy wejściu. Oszuści zazwyczaj mówią, że w fabryce jest słaby zasięg albo że akurat dzisiaj jest sprzątanie. Jeśli handlowiec pokazuje Ci tylko biuro z trzema biurkami, to prawdopodobnie rozmawiasz z małym pośrednikiem. Prawdziwy menedżer produkcji bez problemu pokaże Ci pracujące maszyny i magazyn gotowych wyrobów.

Podczas takiej rozmowy poproś o pokazanie jakiegoś detalu, na przykład konkretnej maszyny, o której rozmawialiście wcześniej. Bez prawniczego bełkotu: jeśli ktoś kręci i nie chce pokazać warsztatu na żywo, to znaczy, że go nie posiada. W Consilium Krasiński stosujemy tę metodę jako wstępny filtr. Pozwala ona odrzucić 67% nieuczciwych ofert już w pierwszej godzinie współpracy. To oszczędza Twój czas i nerwy, które są kluczowe w prowadzeniu biznesu w Łodzi.

Test połączenia wideo